Ostatnie dni nie należą do najprzyjemniejszych, jeśli chodzi o pogodę. Zdecydowanie wolę, kiedy jest chłodniej. W takie dni jak dziś, kiedy człowiek jest głodny, ale nie chce jeść nic ciepłego świetnie sprawdza się chłodnik. Jeśli chodzi o tego typu zupy to mój debiut, który swoją drogą wyszedł mi bardzo dobrze. Dzielę się z Wami przepisem na to danie i pozdrawiam Was z upalnego śląska!
Potrzebujecie:
-500 ml maślanki/kefiru,
-500 ml jogurtu naturalnego,
-1 cebula,
-1 ząbek czosnku,
-masło klarowane,
-4 jajka ugotowane na twardo,
-2 pęczki botwinki,
-2 długie ogórki,
-koperek,
-1 pęczek rzodkiewki,
-1 łyżeczka soku z cytryny,
-sól i pieprz.
Zaczynamy od pokrojenia w kostkę cebuli i czosnku i podsmażenia na średnik ogniu na maśle klarowanym. Jajka gotujemy. Buraczki myję, obieram i kroję w kostkę. Liście i łodygi siekam. Na patelnię z cebulą i czosnkiem dodaję liście i łodygi botwinki i podsmażam ok. 10 minut. Rzodkiew myję, usuwam liście i kroję w półksiężyce, ogórki również myję i obieram i ścieram na tarce, koperek siekam. Do szklanej miski wlewam jogurt naturalny i maślankę, dodaję ostudzoną botwinkę, rzodkiewkę i ogórka. Przyprawiam solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Wszystko mieszam i chłodzę w lodówce. Najlepiej smakuje mocno schłodzone z jajkiem ugotowanym na twardo.